Kliknij tutaj --> ⛸️ nie wiem co ze sobą zrobić
Działałam z Panem Sławkiem krótko. Spotkaliśmy się dwa razy. Poprzednio byłam na kilku terapiach, które nic nie przyniosły. Nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Poznałam Pana Sławka na Tiktoku. Wydał mi się wiarygodny i skromny. Po naszych spotkaniach jestem w innym świecie, po prostu wiem jak mam się obchodzić ze swoim
Nienawidziłam ćwiczyć na wf-ie i coś nadal mi z tego zostało. Zwykle na siłowni/sali czuję się nie na miejscu i nie wiem, co ze sobą zrobić. Marta jest pierwszym trenerem, z którym czuję się w pełni komfortowo. Nigdy nie dała mi odczuć, że to, że nie potrafię czegoś zrobić jest "obciachem".
Jeżeli chcecie coś co zbudzi w was masę elektryzujących emocji oraz mnóstwa ognia, którego nie wiem, czy uda się ugasić z końcem książki to tutaj to wszystko znajdziesz. Przed Wami książka autorki Ilony Andrews która była moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki i już wiem, że nie ostatnim.
Pozdrawiam. Mgr Bożena Waluś Psychologia , Gliwice. 94 poziom zaufania. Witam, zdarza się, że zakładamy "maski, w teatrze życia codziennego", proszę zastanowić się nad psychoterapią dla siebie, z pomocą specjalisty będzie łatwiej poradzić sobie z problemami. Pozdrawiam serdecznie.
Przed chwilka znalazłam gołąbka. Ma bardzo twardy opuchnięty brzuszek i jedna nogę całkiem zesztywniała. Nie jest w stanie chodzić i latać. Karmie go i poje ale nie wiem co z maluchem dalej skoro nie moze sie poruszać. Bardzo prosze o jakies info 735983859. Odpowiedz Usuń
Site De Rencontre Musulmane Pour Mariage.
Strona 1 z 1 [ Posty: 11 ] Nie wiem co mam zrobic... Autor Wiadomość Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19Posty: 140 Nie wiem co mam zrobic... problem. Narobilem balaganu lekarzom i terapeutom przez moja glupote... teraz nie mam odwagi do nich isc i przyznac sie do bledu. Oni mi chcieli pomoc i narazali sie dla mnie a ja im taka zadyme robilem ze szkoda gadac. Problem w tym ze mam problem z ustaleniem diagnozy i ogulnie w okol mnie toczy sie naprawde wiele problemow roznego rodzaju takze tych prawnych... boje sie isc udac do placowki ktora mi chciala pomoc bo to jest nie latwa sprawa w okol mnie a ja sprawialem same klopoty ludziom ktorzy naprawde mi pomagali... Boje sie tez ze moga mnie za to zamknac poniewaz w stosunku do mojej diagnozy jest duzo problemow prawnych i na mojej osobie tez popelniono pewnego rodzaju przestepstwo swiadomie podaja mi leki przez pewnych lekarzy ktore mi zaszkodzily... ogulnie to jest sprawa jak w jakim filmie kryminalistycznym i nie wiem jak sie polapac w tym wszystkim... dodatkowo mam terqz takiego doła, taka depresje ze szkoda gadac...Prosze pomozcie co mam robic... Pt maja 14, 2021 16:39 Dowiar Dołączył(a): So kwi 10, 2021 15:53Posty: 377 Re: Nie wiem co mam zrobic... Zajmij się naprawianiem szkód jakie wyrządziłeś, to leczy najlepiej z choroby! Nie ma lepszego lekarstwa. Szczere przyznanie do winy oraz naprawianie daje szansę na lżejszy wyrok. Rób coś, nic nie robienie daje doła. Pt maja 14, 2021 16:53 Tomkris Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19Posty: 140 Re: Nie wiem co mam zrobic... Dowiar napisał(a):Zajmij się naprawianiem szkód jakie wyrządziłeś, to leczy najlepiej z choroby! Nie ma lepszego lekarstwa. Szczere przyznanie do winy oraz naprawianie daje szansę na lżejszy wyrok. Rób coś, nic nie robienie daje zle mnie zrozumiales... nie zlamalem prawa... nie ja... chodzi o to ze pewni lekarze leczyli mnie lamiac prawo a inni chciali mi pomoc narazajac sie na konflikt z nimi... Teraz Ci lekarze ktorzy mi pomogli maja problemy przez moja glupote a ja nie mam odwagi do nich isc i im o tym powiedziec natomiast boje sie tez ze miarka sie juz przebrala i Ci co mi chcieli pomoc zamkna mnie w za to ze im takiego balaganu zrobilem i nie mowie tu o wiezieniu.... Mam problem z lekarzami.... Pt maja 14, 2021 17:01 Dowiar Dołączył(a): So kwi 10, 2021 15:53Posty: 377 Re: Nie wiem co mam zrobic... Ta sytuacja Ciebie czegoś nauczyła, czy nadal popełniasz głupotę, skorygowałeś to? Pt maja 14, 2021 17:39 Tomkris Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19Posty: 140 Re: Nie wiem co mam zrobic... Jesli to teraz sprubuje skorygowac to moge zaplacic za to nawet zyciem... wiem ze to glupie co pisze ale roznie to bywa... nie wiem co mam robic... Pt maja 14, 2021 20:35 Dowiar Dołączył(a): So kwi 10, 2021 15:53Posty: 377 Re: Nie wiem co mam zrobic... Tomkris napisał(a):Jesli to teraz sprubuje skorygowac to moge zaplacic za to nawet zyciem... wiem ze to glupie co pisze ale roznie to bywa... nie wiem co mam robic...Jeżeli nie możesz napisać tutaj czegoś więcej to napisz na priv, nic nie obiecuje, ale spróbuje coś podpowiedzieć. Pt maja 14, 2021 20:45 Kael Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51Posty: 15038 Re: Nie wiem co mam zrobic... Tomkris Dlaczego zaraz tak dramatycznie? Podejrzewasz, ze ciebie ci lekarze zamorduja? Takie masz zle zdanie o nich?W koncu wiedza, ze jestes chorym czlowiekiem i biora na to zdaniem powinienes jasno porozmawiac z zainteresowanymi i wyjasnic watpliwosci. Inaczej (byc moze zupelnie bezpodstawne) obawy i wyrzuty sumienia ciebie wykoncza. Pt maja 14, 2021 20:48 niewazny12 Dołączył(a): Śr kwi 09, 2008 10:19Posty: 1199 Re: Nie wiem co mam zrobic... Tomkris, czy te Twoje wielkie problemy nie wynikają przede wszystkim z trudności religijnych, np. tych z rachunkiem sumienia i spowiedzią? Czy Twoje zaburzenia psychiczne nie koncentrują się przede wszystkim wokół religii?Byłem u spowiedzi i Komunii po raz pierwszy od ponad roku. Nie robiłem jakiegoś bardziej szczegółowego rachunku sumienia... "Boję się" tej praktyki... Tomkris, chyba masz poważne problemy ze skrupulanctwem czy skłonnościami do niego... Mam myśli, że takie osoby w ogóle nie powinny robić dłuższych rachunków sumienia i odbywać dłuższych spowiedzi. Mam "traumatyczne" doświadczenia z długimi rachunkami sumienia czy spowiedziami. W moim przypadku problemy religijne mogą "bardzo wpływać" na mój stan psychiczny według mnie, chociaż myślę, że nawet i wtedy, gdybym nie wierzył w możliwość strasznej kary Bożej, to i tak miałbym takie same orzeczenia dotyczące niepełnosprawności i zdolności do pracy. _________________Bóg jest tylko jeden. Nie ma boga poza BOGIEM. Nie chcę iść do piekła! Nie chcę być potępiony bez końca! Wszystko, co nie jest Bogiem, jest stworzeniem jedynego Boga, jaki istnieje we wszechbycie. Bóg jest niezmienny, bez początku, bez końca. Pt maja 14, 2021 21:53 Robek Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04Posty: 6825 Re: Nie wiem co mam zrobic... niewazny12 napisał(a):Mam "traumatyczne" doświadczenia z długimi rachunkami sumienia czy spowiedziami. W moim przypadku problemy religijne mogą "bardzo wpływać" na mój stan psychiczny według mnie, chociaż myślę, że nawet i wtedy, gdybym nie wierzył w możliwość strasznej kary Bożej, to i tak miałbym takie same orzeczenia dotyczące niepełnosprawności i zdolności do sie piekła? a tego że nagle zaatakują kosmici i wszystkich pozabijają, to tego sie nie boisz? przecież prawdopodobieństwo zaistnienia obu tych sytuacji jest takie samo. _________________Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało. So maja 15, 2021 17:36 Dowiar Dołączył(a): So kwi 10, 2021 15:53Posty: 377 Re: Nie wiem co mam zrobic... niewazny12 napisał(a):Rachunek sumienia jest naMam "traumatyczne" doświadczenia z długimi rachunkami sumienia czy spowiedziami. W moim przypadku problemy religijne mogą "bardzo wpływać" na mój stan psychiczny według mnie, chociaż myślę, że nawet i wtedy, gdybym nie wierzył w możliwość strasznej kary Bożej, to i tak miałbym takie same orzeczenia dotyczące niepełnosprawności i zdolności do sumienia, nie musi być długi, a głownie najważniejszy jest przed samym sobą. My sami sobie stwarzamy największe kary. Należy nauczyć wybaczać nie tylko innym, ale i samemu sobie. Wybacz sobie i idź nie grzesz więcej. Amen!Oczywiście nie należy wpadać w skrajność zbyt łatwego rozgrzeszania się ze wszystkiego jak leci. I druga skrajność ciągłego obwiniania siebie za wszystko. We wszystkim musi być umiar ma moc dawania sobie samemu rozgrzeszenia, jeżeli robi to autentycznie i od serca, a nie mechanicznie czy z pokrętnym zamiarem. Jeżeli przy tym ma wsparcie mądrego kapłana, to będzie miał dodatkowe wsparcie, w dobrej sprawie. So maja 15, 2021 18:16 Tomkris Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19Posty: 140 Re: Nie wiem co mam zrobic... Kael napisał(a):Tomkris Dlaczego zaraz tak dramatycznie? Podejrzewasz, ze ciebie ci lekarze zamorduja? Takie masz zle zdanie o nich?W koncu wiedza, ze jestes chorym czlowiekiem i biora na to zdaniem powinienes jasno porozmawiac z zainteresowanymi i wyjasnic watpliwosci. Inaczej (byc moze zupelnie bezpodstawne) obawy i wyrzuty sumienia ciebie podejrzewam ze mnie zamorduja ale moga przymusowo zamknac a wtedy dostana mnie tylko martwego bo nie pozwole im na okol mnie tyczy sie nie latwa sprawa i to jest problem zarowno dla mnie jak i dla osob ktore chca mi pomoc, przynajmniej na razie pomoc... N maja 16, 2021 0:49 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Strona 1 z 1 [ Posty: 11 ]
#1 Napisano 31 lipiec 2013 - 20:24 Witam Was wszystkich... Postanowiłem tutaj napisać ze względu na moje problemy z nastrojem... Otóż źle się czuję w swoim ciele... ze swoim charakterem. Ogólnie jestem człowiekiem wesołym (na zewnątrz, jeśli kogoś już lepiej poznam). Z drugiej strony jestem bardzo nieśmiały. Mam 23 lata. A moje problemy z nastrojem zaczęły się właściwie od podstawówki. Wtedy to zaczęło mnie irytować zachowanie pewnych osób, kolegów szkolnych, ich chamstwo, prostactwo, cwaniakowanie... Były to osoby głównie z mojej miejscowości. Mimo że jestem wysoki to często nie umiem się obronić, "odszczekać", z tego też względu często ktoś mnie "zagina" swoją mową i bezczelnie wyzywa.. wiem jak to brzmi, użalanie się nad sobą. Ja po prostu nie jestem przyzwyczajony do takich chamskich odzywek, nie umiem tak i mnie to wcale nie kręci, takie przekomarzanie się. Z tego też względu nie mogę sobie poradzić ze swoją osobą. Zacząłem myśleć, że to wszystko moja wina. Że to ja jestem jakiś dziwny, że jestem taką "ciotą". Druga sprawa nie mam zbytnio przyjaciół, może dwóch ale to też ciężko z nimi porozmawiać na poważne tematy. W szkole miałem kilku pseudo przyjaciół, którzy widzieli mnie wtedy jak mieli jakieś korzyści, po skończonej edukacji kontakt się urwał. Cały czas zastanawiam się co jest ze mną nie tak ?? Co robię źle ? Coś nie tak musi być w moim zachowaniu że odpycham ludzi i nie dążą do zbytniego kontaktu ze mną. Fakt, mimo że jestem wesołym człowiekiem, to tak jak pisałem wyżej - tylko dla osób które już dobrze poznam. Wtedy zaczynam się "rozkręcać". W innym wypadku ciężko mi zagadać do przypadkowych ludzi, sąsiadów, z obawy o wyśmianie czy "zagięcie" mnie jakimś stwierdzeniem i boję się że nie będę wiedział co powiedzieć. Do tego czuję się bezradny kompletnie. Nie mam ojca, tylko mamę. Ona nie zawsze mnie rozumie, tzn jest dla mnie dobra, ale nie umiemy ze sobą otwarcie mówić o problemach. W związku z tym wszystko tłumię w sobie. Kolejna sprawa to poszukiwanie pracy. Studiuję zaocznie, aktywnie poszukuję pracy. Jednak nic mnie nie cieszy, nie mam ochoty poznawać nowych ludzi, boję się ich reakcji, zachowania...Sparzyłem się kilka razy na ludziach... właściwie w każdym dostrzegam jakieś irytujące cechy, czepianie się mnie... W każde wakacje właściwie od 16 roku życia gdzieś pracowałem... głównie były to prace budowlane, wszędzie się spotkałem z wyzyskiem i chamstwem... Ja nie chcę tak żyć. Ja na prawdę chcę żyć z ludźmi zgodnie, ale się nie da, po prostu się nie da. Jeżeli ktoś mnie o coś poprosi staram się szybko wywiązać, ludzie mają to gdzieś nie doceniają tego. Z tego względu nie mam ochoty tak żyć. Co prawda mam kochającą dziewczynę, jesteśmy razem kilka lat. Jest nam dobrze, Ona mnie rozumie, umiem z nią rozmawiać o problemach, choć Ona jest raczej osobą nieśmiałą i zamkniętą w sobie i ciężko z nią poprowadzić dłuższą rozmowę. Poza tym, miałem przed nią w zasadzie jedną dziewczynę tak na serio. Zarywałem do kilku ale bezskutecznie, choć byłem miły, brzydki też ponoć nie jestem i cały mimo że z tą z którą teraz jestem jestem szczęśliwy(co prawda jest ładna ale nie jest tak piękna jak te wcześniejsze, ale wiem że jest na prawdę uczciwa wobec mnie i z nią mógł bym żyć, choć nie jest zbyt gadatliwa i to mnie czasem irytuje) to cały czas rozmyślam dlaczego tamte mnie olewały, dlaczego nie mam szczęścia do ludzi, dlaczego mnie mają gdzieś a pamiętają tylko jak coś chcą... staram się być naprawdę dobry dla każdego ale już nie mam siły.... nie ufam ludziom, nie chcę mieć z nimi kontaktów, tylko tyle ile muszę.. Poza tym porównuję się do innych, choć zawsze dobrze się uczyłem, brałem stypendia, to cały czas myślę co mógłbym zrobić inaczej, dlaczego inni są bardziej lubiani, dlaczego są fajniejsi ode mnie.. Uważam innych za lepszych ode mnie. Po krótce opisałem swoją sytuację... wszystkie to powoduje że utrzymuje mi się stan ciągłego niezadowolenia, wahania nastroju, nagłe napady gniewu, byle głupoty mnie irytują... Nie wiem co mam z tym wszystkim robić, nie chce żyć wśród tych ludzi, ciągłego chamstwa, wypominania czegoś, naśmiewania się i przezywania... Nie mam siły na nic. Chciałem zacząć wykonywać ćwiczenia siłowe w domu ale nie mam na to siły, motywacji. Nie mam na nic siły, kompletnie, tylko bym siedział w domu i nic więcej. Taki stan stan utrzymuje się, a w zasadzie nasilił się od dwóch lat. Nie wiem co mam z tym począć... czy to depresja, nerwica czy może jeszcze coś innego... ? Nie mam odwagi iść do lekarza. Proszę Was o podzielenie się spostrzeżeniami. Do góry #2 emcza emcza Średniozaawansowany Bywalec 385 postów Gadu-Gadu:23523067 Płeć:Mężczyzna @Przywołaj Napisano 06 sierpień 2013 - 10:29 Witam Was wszystkich... Postanowiłem tutaj napisać ze względu na moje problemy z nastrojem...Proszę Was o podzielenie się przeczytałem. Może po prostu tak jest, że wszedłeś w trochę błędne koło nie lubienia. Ty nie lubisz siebie, bo inni Cie nie lubią, onie Cię nie lubią bo Ty nie lubisz siebie i się zamyka. Na początek. Są wakacje. Odetchnijcie trochę razem gdzieś gdzie nikt Was nie zna. Nie starajcie się na siłę lubić o tym, że powoli się rozkręcasz. No cóż,chyba bardzo szybko. Napisałeś jeden z dłuższych listów jakie czytałem na forum. :-) Do góry #3 victoria victoria ...se ne vrati... Moderator 9758 postów Płeć:Kobieta Lokalizacja:Mazowsze @Przywołaj Napisano 07 sierpień 2013 - 07:10 witaj na forum powiem ci tak: life is brutal - niestety... podli ludzie byli na tym swiecie od zawsze, sa i zapewne będą. nie masz innego wyjscia, jak zaakceptowac poprostu ten stan rzeczy. albo zmienic swoj stosunek do ludzi w ogole. chodzi o to, ze jak kogos poznajesz, czy jak idziesz do sklepu, to zebys nie nastawial sie z gory ze ta ekspedientka bedzie zla. oczywiscie, ze nie musisz lubic wszystkich ludzi na swiecie, ale nie musza byc tez oni twoimi potencjalnymi wrogami - złośliwcami... też miałam z tym kiedyś problem i powiem nawet, ze dzis tez nie zawsze mam ochote na kontakty z ludzmi, ale duzo zmienilo zmiana mojego podejscia do otaczajacego swiata. zaczelam sie usmiechac do przypadkowych ludzi na ulicy poza tym przestalam sie bac i upatrywac w każdym czlowieku zlosliwego chama. oczywiscie caly czas i wszedzie zdarzaja sie jakies parapety, ale jest tez masa innych zyczliwych i calkiem milych ludzi moze to twoje uprzedzenia powodują, że ludzie niezbyt przyjaźnie odnoszą się do ciebie? nie nastawiaj sie z góry, ze wszyscy są żli. staraj sie podchodzić do kontaktów przyjaźnie, ale ze zdrowym dystansem... moje doswiadczenia nauczyly mnie także, ze usmiech rodzi usmiech i przestan sie porownywac z innymi. kazdy czlowiek jest inna, odrebna istota i ma swoja wartosc. ktoś moze byc dobry w gotowaniu, a ty w sporcie i nie oznacza to, ze ktos tu jest lepszy lub gorszy. na sam początek proponowałabym polubienie siebie. jak to ci sie uda, to podejrzewam sukces murowany pozdrawiam i zycze powodzenia nie mam nic do powiedzenia Do góry #4 mrdan Napisano 11 sierpień 2013 - 18:38 Macie bezwzględną rację. Najpierw muszę polubić sam siebie, odnaleźć w sobie coś fajnego. A wiadomo jak z tym jest... Łatwo się porównywać z innymi ludźmi, zobaczyć coś dobrego lub złego u kogoś. Ja mam jakiś straszny problem z tym, że innych biore ponad siebie... uważam innych za lepszych... psychika ludzka jest strasznie ciężka do ogarnięcia.. jak sobie człowiek coś wkręci to potem już masakra. Czasem sobie myślę, że może ja nie pasuję do teraźniejszego świata... teraz się ceni prostactwo, chamstwo, ubliżanie itp... ehh ciężka sprawa ze mną. Do góry
,,,,, Zmieniany 9 raz(y). Ostatnia zmiana 2013-03-31 01:50 przez Chanel_no_5. Wg mnie dla Ciebie to już zamknięty rozdział, aczkolwiek zostały Ci wspomnienia za którymi tęsknisz. To przejdzie i będziesz szczęśliwa z innym. Trzymaj się nie wiem czego oczekujesz ? zraniłaś go nie wiesz czy to miłość czy nie niby go brak, ale znajomości odnawiasz, potem się zastanawiasz nad sobą, dziwne to Twoje zachowanie... Ja bym nie raniła dla kaprysu... Każdy ma swoje obowiązki i czas na przyjemności wy widocznie nie umieliście być dla siebie, a sama na własne życzenie zrobiłaś z siebie kurę domową, było od początku postawić sprawy jasno ja gotuję ty zmywasz czy coś w tym stylu Może za ostro, ale ja tak to widzę Myślę ,że Justysia ma rację. ja byłam w podobnej sytuacji, potem koleżanka mi pwoiedziała że przeżywałam coś w stylu rocznej żałoby po chłopaku,ale wszystko wróciło do normy nie żałuj ze wyrwałas sie z tego zwiazku bo kiedys ci przejdzie a zrobiłby ci dziecko i wogole bys juz utkneła w martwym punkcie ja uwazam ze to nie jest jeszcze zamkniety rozdzial. Mowi sie ze nie warto wchodzic do tej samej rzeki, ale z doswiadczenia wiem ze warto i zawsze wszystkich namawiam ze trzeba jeszcze raz sprobowac, dac sobie i tej drugiej osobie szanse. Ja sama zerwalam z chlopakiem po kilku miesiacach i wiele bledow popelnilismy w tym czasie ale to tylko utwierdzilo nas w tym ze swiata poza soba nie widzimy. Teraz jestesmy juz prawie 5 lat razem i pomimo ze ja mam dopiero 21 to ciesze sie ze niektore rzeczy mamy juz za soba. Dlatego mam nadzieje ze jeszcze wam sie uda. Ludzie sie zmieniaja, moze nei wszystkich na to stac ale widac ze on Cie kocha, Ty jego tez. I jesli porozmawiacie o tym powaznie, o tym co was łaczyło o tym co przeszkadzalo, czemu tak to sie skonczylo to sami zobaczycie jakie bledy popelniliscie. Powodzenia ! No cóż. Widocznie oboje nie dojrzeliście do wspólnego życia, skoro tak ono wyyglądało. Dajcie sobie spokój i nie mieszajcie. W chwili obecnej oddałabym wszystko byśmy byli razem. Lecz niestety D. powiedział mi dosadnie ze chce być z Martą. Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-11-11 20:06 przez Chanel_no_5. Ty go jeszcze przepraszasz? Poza tym ten Twój zachwyt że nawet "chciał odwołać siłownie dla mnie" czy coś w tym stylu - mnie przeraża... Poza tym jak na tak ogromne załamanie i "uraz" po związku z Tobą, dosyć szybko się pocieszył (tj. już po miesiącu... ;/) Nad czym ty się zastanawiasz dziewczyno? Chcesz wrócic do faceta, który sobie z Ciebie zrobił służącą, kucharkę i nałożnicę, który dom traktował jak hotel i odciął Cię od znajomych? Chcesz znów życ w takim kieracie? CytatChanel_no_5 W chwili obecnej oddałabym wszystko byśmy byli razem. Lecz niestety D. powiedział mi dosadnie ze chcę być z Martą. To Ty też chcesz być z tą Martą? Oł maj, jakaś fajna musi być... A tak na serio, po tonie Twoich wypowiedzi Ty chyba i tak nie bardzo się tym wszystkim przejmujesz. Skoro Twój ex powiedział, że chce być z inną (bo to chyba jednak jego miałaś na myśli, nie siebie?), to chyba czas zapomnieć. ECH ZRaniłaś pierwsza , ja jestem mloda osoba mam 19 latek zamieszkalam z swoim chlopakiem teraz juz narzyczonym on tez pracuje ciezko ma prace i musi byc wniej dyspozycyjny chodzi na silownie na basen + treningy boksu tajskiego , ale znajdzie dla mnie czas w weekend zawsze sobie robimy pyszna romantyczna kolacje dodatkowe pijemy alkohol jest cudownie kochamy sie .Pozniej sobie mysle ze ciezki tydzien pracy za nami ale warto bylo czekac na ta jedna chwilke i w zyciu niepomyslalam ze bym miala od niego odejsc bo kazdy ma jakies obowizaki moj pracuje by nas utrzymac a ja mu daje milosc , pyszny obiad na stol i posprzatany dom w ktorym jest milo i przutulnie szkoda ze go zostawilas bo jak mowisz wydawalo by sie ze to milosc i przeznaczenie ! Niesttey w przeznaczeniu wyszlo co innego , on jest zraniony znalazl inna ktora mu pomogla w tych najgorszych chwilach gdzie Ciebie przy nim nie bylo ! . JAK GO KOCHASZ TO POZWOL BY ODSZEDL I ZOSTAL SZCZESLIWY Z TA INNA . bO SKORO CI NIE PASUJE bycie kura domowa to czego oczekujesz od zycia ? Imprezki ćpanie chlanie ? Cytatczarnulka1000 ECH ZRaniłaś pierwsza , ja jestem mloda osoba mam 19 latek zamieszkalam z swoim chlopakiem teraz juz narzyczonym on tez pracuje ciezko ma prace i musi byc wniej dyspozycyjny chodzi na silownie na basen + treningy boksu tajskiego , ale znajdzie dla mnie czas w weekend zawsze sobie robimy pyszna romantyczna kolacje dodatkowe pijemy alkohol jest cudownie kochamy sie .Pozniej sobie mysle ze ciezki tydzien pracy za nami ale warto bylo czekac na ta jedna chwilke i w zyciu niepomyslalam ze bym miala od niego odejsc bo kazdy ma jakies obowizaki moj pracuje by nas utrzymac a ja mu daje milosc , pyszny obiad na stol i posprzatany dom w ktorym jest milo i przutulnie szkoda ze go zostawilas bo jak mowisz wydawalo by sie ze to milosc i przeznaczenie ! Niesttey w przeznaczeniu wyszlo co innego , on jest zraniony znalazl inna ktora mu pomogla w tych najgorszych chwilach gdzie Ciebie przy nim nie bylo ! . JAK GO KOCHASZ TO POZWOL BY ODSZEDL I ZOSTAL SZCZESLIWY Z TA INNA . bO SKORO CI NIE PASUJE bycie kura domowa to czego oczekujesz od zycia ? Imprezki ćpanie chlanie ? Oczekuję zainteresowania. Ty chociaz w weekendy go masz. Ja niestety takiego szczęścia nie miałam. Czyli w zyciu są dwa wyjscia? Albo kura domowa albo imprezki cpanie i chlanie? Aha. Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-11-11 20:27 przez Chanel_no_5. Cytatczarnulka1000 ECH ZRaniłaś pierwsza , ja jestem mloda osoba mam 19 latek zamieszkalam z swoim chlopakiem teraz juz narzyczonym on tez pracuje ciezko ma prace i musi byc wniej dyspozycyjny chodzi na silownie na basen + treningy boksu tajskiego , ale znajdzie dla mnie czas w weekend zawsze sobie robimy pyszna romantyczna kolacje dodatkowe pijemy alkohol jest cudownie kochamy sie .Pozniej sobie mysle ze ciezki tydzien pracy za nami ale warto bylo czekac na ta jedna chwilke i w zyciu niepomyslalam ze bym miala od niego odejsc bo kazdy ma jakies obowizaki moj pracuje by nas utrzymac a ja mu daje milosc , pyszny obiad na stol i posprzatany dom w ktorym jest milo i przutulnie szkoda ze go zostawilas bo jak mowisz wydawalo by sie ze to milosc i przeznaczenie ! Niesttey w przeznaczeniu wyszlo co innego , on jest zraniony znalazl inna ktora mu pomogla w tych najgorszych chwilach gdzie Ciebie przy nim nie bylo ! . JAK GO KOCHASZ TO POZWOL BY ODSZEDL I ZOSTAL SZCZESLIWY Z TA INNA . bO SKORO CI NIE PASUJE bycie kura domowa to czego oczekujesz od zycia ? Imprezki ćpanie chlanie ? ha. ha. ha... rozumiem że Twoim zdaniem związki dzielą się tylko na: 1. bycie kurą domową, ograniczanie kontaktów z innymi, olewkę, całkowitą inwigilację 2. "imprezki ćpanie chlanie" gratuluje poglądów na świat i ograniczonego myślenia. Biedny...został raniony a inna go pocieszyła ; C a to że autorka była raniona ciągłym brakiem jego obecności, totalnym ograniczeniem to tego juz nie widzisz Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-11-11 20:27 przez niedyskretna. Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.
Czasami mam takie momenty, że napotykam na ścianę. Rozkładam ręce i nie wiem co dalej. Za co się zabrać i z której strony. Zastanawiam się nad sensem wszystkiego, rozważam swoje dotychczasowe dokonania, a w najgorszej sytuacji rozczulam się nad sobą. Z czasem nauczyłam się jednak, że to jest ten czas kiedy muszę sobie odpuścić, być dla siebie dobra i pozwolić sobie na doła lub nicnierobienie. Gdy już oczyszczę swoją głowę od nadmiaru myśli (najczęściej pomaga mi po prostu dużo snu i izolacja), szukam inspiracji w książkach, artykułach, podcastach, filmach na YouTube. Zebrałam tutaj te mądrości i rady, które pomagają/pomogły mi najbardziej. Mam nadzieję, że przydadzą się i Tobie. Kiedy nie wiesz co zrobić ze swoim życiem i nic Cię nie pasjonuje – rób wszystko. – Blimsien Zwykle chwytam się kilku srok za jeden ogon i nic nie kończę, bo wiecznie czuję presję, że muszę się zdecydować na coś jednego i tego trzymać. To mnie niesamowicie frustruje. Zmieniłam to podejście spisując wszystkie rzeczy, których chciałabym spróbować, nauczyć się, obejrzeć lub przeczytać. Na chwilę obecną czas poświęcam na: pracę zawodową (robię marketing dla start-upu oraz prowadzę bloga w tej tematyce), nagrywam podcast (Soulmates from Hell), piszę bloga a także oddałam się pracy w ogrodzie – sadzę, przesadzam, uprawiam warzywa i gdy już są gotowe lądują na talerzu. Mój problem zwykle polega na tym, że: Można mówić, że chce się zmian, ale dopóki obecna sytuacja jest znośna, to nawet nie kiwnie się w ich kierunku palcem. – Volantification Moja mama zawsze się zamartwiała, gdy coś mi w życiu nie wyszło. A to straciłam pracę, a to rozstałam się z chłopakiem, a to wpadłam w jakieś tarapaty finansowe. Wtedy zawsze jej powtarzałam, że to jest dla mnie najlepszy czas, bo mobilizuje wszystkie swoje siły, by sprostać problemowi. Nagle mam energię, odzyskuję pewność siebie i wolę do walki. Najgorszy jest ten okres kiedy wszystko się układa. Wtedy wpadam w panikę i próbuje na siłę coś zepsuć… Problem w tym, że ludzie nie zmieniają się jak jest dobrze, średnio lub znośnie. Zmieniają się jak czują, że to co robili do tej pory nie działa. Unikając bólu blokują sobie drogę do zmian, bo odbierają sobie powód, dla którego mają ich chcieć. To co mnie najczęściej blokuje przed działaniem to perfekcjonizm. Wiem jednak, że nie jestem w tym osamotniona: (…) perfekcjonizm jest naszą kobiecą domeną. To się wiąże w dużej mierze z socjalizacją i z tym jak my jesteśmy przygotowywane do życia w społeczeństwie, jako te które powinny być grzeczne, spolegliwe, ładnie się zachowywać, ładnie pisać, nie chodzić po drzewach itd. – Laboratorium Zmieniacza Nic nie osiąga się z dnia na dzień, a chwile zwątpienia czy brak wiary w siebie spotyka każdego. To trochę taki opór przed zmianą. Nie czekaj na odpowiedni moment, bo odpowiedni moment to jest ten moment, w którym jesteś, w którym żyjesz i z którym masz możliwość coś zrobić. Przekonanie, że świat jest ok i niczego nam nie utrudnia oznacza, że sami musimy pozwolić sobie na szczęście. Powiedzieć sobie, że zasługujemy na więcej, przytulić się od środka i dopiero wtedy zrobić coś więcej, zamiast przerzucać ten obowiązek na coś lub kogoś zewnętrznego. – Volantification To na prawdę normalne, że czasami nie wiemy, co ze swoim życiem zrobić. Internet atakuje nas z każdej strony pomysłami na lepsze życie, ludzie wiecznie czegoś od nas oczekują, a my sami boimy się przyznać także przed sobą, czego tak na prawdę chcemy. Previous StoryCzy związek hamuje nasz rozwój?Next StoryINTROWERTYZM JEST SPOKO, czyli jak polubić swoją ...
nie wiem co ze sobą zrobić