Kliknij tutaj --> ⛈️ budzik dla osób z problemem ze wstawaniem
Bezsenność przygodna (o czasie trwania do kilku dni) i bezsenność krótkotrwała (o czasie trwania do 4 tygodni) są najczęściej powodowane reakcją na stres (np. problemy zawodowe, szkolne, rodzinne) lub zmianą tryby życia (np. przeprowadzka, podróż ze zmianą stref czasu). Bezsenność krótkotrwałą mogą wywołać również
Z pośród tych pacjentów wybudziliśmy już kilkanaście osób stosując własny model postępowania terapeutycznego. Mamy dobrze skalkulowane koszty jakie trzeba ponieść, aby sprawnie i skutecznie oddziaływać na chorych przebywających w stanie śpiączki. Jedynym problemem naszego podmiotu leczniczego jest to, że nie mamy kontraktu
Kolejny moje wyzwanie i pomocnik życia codziennego. Na czym on polega? Otóż, nie wiem jak u Ciebie ale ja mam spory problem z wstawaniem z rana. Oczywiście kiedy sytuacja tego wymaga potrafię się wyrwać z łóżka i w 5 minut być gotowym, jednak osobiście zazwyczaj wstaję 3 godziny przed rozpoczęciem obowiązków. Jako, że mam taki…
W przyszłym roku w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Olsztynie ma ruszyć klinika Budzik dla Dorosłych. Część sprzętu jest już na miejscu. Na początek ma być osiem miejsc dla ludzi w śpiączce. Z czasem ta liczba ma wzrosnąć do 15. Pobyt ma być finansowany przez NFZ.
Zaapelowali do resortu zdrowia o jak najszybsze utworzenie "Budzika" dla dorosłych. Japoński neurochirurg prof. Isao Morita, który wraz z zespołem prof. Wojciecha Maksymowicza ze szpitala klinicznego w Olsztynie przeprowadził operacje wszczepienia stymulatorów osobom w śpiączkach poinformował na konferencji prasowej, że stan
Site De Rencontre Musulmane Pour Mariage. Jak jest zimno to nie wstaję. Znaczy – kiedyś tam może i wstaję, ale zawsze przychodzi mi to z trudem, nadchodzącą migreną i nagłym życiowym kacem (mieszanie zawsze się tak kończy – nigdy więcej książek na przemian z filmami!) dającym się polać wyłącznie silną kawą. Na szczęście znalazłem na to sposób. Bo widzisz, jeszcze jedna uwaga nim przejdę do smacznego mięska, po które akurat wypadło Ci tu zawędrować. Musisz wiedzieć, że moja cała ukryta inteligencja, tak bardzo nieobecna gdy muszę uzupełnić jakieś papiery lub zainstalować nową baterię sterowników na komputerze ujawnia się prawie że ekskluzywnie w tej konkretnej sytuacji – w trakcie budzenia. Jestem w stanie zneutralizować (tj. wstać – wygasić – wrócić spać) nawet kilkanaście alarmów na trzech różnych urządzeniach. Na przełomie dwóch godzin. (Pora na Harvard.) Ale! Dog days are over. Zaprojektowałem kuloodporny tor przeszkód, którego – przynajmniej na razie – nie udało mi się jeszcze rozmontować. W tym tygodniu zdążyłem dzięki niemu na lotnisku, mogę więc przyznać się do ojcostwa projektu i zbierać teraz fejm jako ambasador i opiekun :D Podejście jestKultury 1. Gdzie najlepiej położyć budzik Mam dla Ciebie protip. Umiejscowienie budzika (w moim wypadku telefonu) przy samym czajniku to najlepsza decyzja na świecie. Mając ten ułamek świadomości pozwalający bezboleśnie dojść od łóżka do wrzeszczącej machiny z piekieł najprawdopodobniej uda Ci się skojarzyć fakty i od razu stuknąć w grzanie. Poza tym zostawia się wtedy telefon z dala od siebie w trakcie zasypiania, co też znacząco wpływa na jakość snu (patrzenie się w świecący ekran w czasie minut poprzedzających zasypianie to jeden z najcichszych sposobów na sabotaż własnego, nadchodzącego dnia). 2. Ile alarmów budzi najlepiej W moim wypadku: trzy. Pierwszy warto ustawić np. na szóstą rano. Drugi na szóstą pięć. Trzeci na szóstą piętnaście. W ten sposób przy drugim-trzecim jesteście na nogach na sto procent. I nawet kawa zalana o szóstej pięć do szóstej piętnaście odrobinę przestygnie :) 3. Najlepsza piosenka na budzik Och, tutaj zaczyna się najlepsze. Długo eksperymentowałem z piosenkami np. w hierarchii “mocy”. Na początku coś łagodnego, potem coś silniejszego, na końcu zaś walnięcie na miarę Grubej Berty. Niestety – nie wyszło. Łagodna muzyka potęguje Efekt Leniucha tak silnie, że nawet kick na koniec jest już za słaby. Nawet jeśli wpycham tam Roba Zombie. Albo Rhapsody. Dlatego! Niczym zawodowy naukowiec postanowiłem przetestować metodę wprost przeciwną! Moc, uspokojenie, rozbudzenie. Zadziałała przepięknie. Szczególnie, że oprócz rozwiewania mdlącej mgły snu trzeba się jeszcze jakoś nastawić na nadchodzące kilkanaście godzin aktywności. Mój aktualny zestaw prezentuje się następująco: 6:00, coś silnego by katowana sztucznym światłem i nadmiarem bodźców psychika w ogóle uznała za stosowne wynurzyć się ze swojej zasypanej na równo senną śnieżycą chałupy. Leci “Monster” Kany’ego Westa. Alternatywy: “Through The Fire And Flames” Dragonforce; “Till I Collapse” Eminem; “Emerals Sword” Rhapsody (Link do Youtube) 6:05, coś pogodnego, by przypomniało mi się dlaczego włączałem wcześniej czajnik. Leci “Radio” Beyonce. Alternatywy: “LDN” Lily Allen; “1 Thing” Amerie; “Good Vibrations” The Beach Boys (Link do Youtube) 6:15, coś długiego, głośnego i dobrze znanego. Na początek dnia i pogodzenie się z nieuchronnym prysznicem. Leci cała stacja radiowa Radio Espantoso z GTA Vice City :) Alternatywy: … szczerze mówiąc to nie mam. Ale jeśli coś Ci przychodzi do głowy to komentarze czekają! (Link do Youtube) (Po całym procesie warto jeszcze tylko sobie zrobić krótkie rozciąganie. Daje więcej od kawy.) Podejście technologiczne Jeśli nie pasuje Ci wizja “zwykłych” budzików to mam dla Ciebie fajną alternatywę. Otóż człowiek, w trakcie snu, przechodzi przez różne fazy. W trakcie snu głębokiego jesteśmy “jak zamrożeni” – nie drga nam nawet palec u stopy. Za to w trakcie snu lżejszego zdarza nam się poruszać. Istnieją aplikacje, które to monitorują. Najlepszą jest dostępna na Androida (chyba) oraz iPhone’y (testowałem) appka “Sleep Cycle” autorstwa Maciej Drejak Labs. Można ją pobrać za darmo lub jakąś drobniutką opłatą. Po wybraniu maksymalnej(!) godziny swojego wstania zostawia się na noc telefon leżący ekranem do dołu w rogu łóżka. Wbudowany w dzisiejsze smartphone’y sensor “łapie” nasze ruszanie się i w okienku poprzedzającym naszą maksymalną godzinę pobudki stara się złapać wskaźnik snu lżejszego. Wtedy uruchamia się specjalna sekwencja dźwięków, która delikatnie i stopniowo wybudza użytkownika ze snu. Bez bólu, sprytnie, skutecznie :) → Czytaj też: Hackujemy czytanie, jak być na bieżąco z książkami Podobną usługę oferują te nowe bransoletki monitorujące w stylu Jawbone Up (posiadam) lub Fitbit Flex (znajomy mówi, że też super). Warto się zainteresować. Niuanse biologiczne i inne 1. Miejsce, w którym śpimy powinno być ekstremalnie ciche i ciemne – czytałem o paru biznesmenach, którzy po zmierzchu wstawiają w okna zwykłe tektury, by światła latarni nie wpływały na jakość snu. Warto też przed uderzeniem w poduszkę trochę przewietrzyć. Chłód i świeże powietrze również odgrywają istotną rolę w naszej regenracji. 2. Optymalną długością snu są okolice ośmiu godzin. Sześć to stanowczo za mało. 3. Niektórzy eksperymentują z bardzo zimnymi prysznicami na pół godziny przed snem. Podobno wpływa to na wydzielanie się odpowiednich hormonów i w znaczący sposób ułatwia zaśnięcie. 4. Jeśli męczą Cię poranne migreny to tuż przed snem zjedz coś leciutkiego – ogórka albo trzy migdały – i popij szklanką wody. Ból głowy po wstaniu to efekt niedostatku energii w trakcie snu. 5. Na godzinę przed snem należy przestać się patrzeć w jakiekolwiek źródło światła (tj. ekran telewizora, komputera lub telefonu). Czytanie przy lampce przejdzie :) 6. Skoro Marilyn tak ładnie patrzy na nas tuż po wstaniu, to co powiesz na śniadanie w tym samym towarzystwie? :) Pamiętaj tylko, by wsunąć je max do 30 minut po otworzeniu oczu. Potem podobno jest niezdrowo. Przed nim należy z kolei wypić ogromną szklankę zimnej wody. Dobrze wpływa na późniejszą przemianę materii. Tak więc o, trzymaj. Oto moja metoda na budzenie, która przetrwała zarówno okres kaloryfera zapowietrzonego (zbyt zimna sypialnia = gorsze wstawanie) jak i okres fascynacji kaloryferem działającym prawidłowo (zbyt gorąca sypialnia = gorsze wstawanie). Żeby nie było nudno, dopisałem też parę dodatkowych ciekawostek. Swoje sztuczki lub pomysły możesz dorzucić w komentarzu – chętnie poczytam. Mam nadzieję, że Ci się ten poradnik na nadchodzące zimne dni jesieni i zimy przyda. Zaczynając od jutra! :) Życzę udanego dnia,
fot. © Rostislav Sedlacek - bank zdjęć Czy zdarzyło się Wam kiedykolwiek wyłączyć budzik i zaspać do szkoły lub pracy? Koniec ze spóźnieniami! Mamy dla Was kilka propozycji aplikacji, które ułatwią Wam poranne wstawanie. Wcześniej pisaliśmy o Wakie, czyli rozmowie z nieznajomym zamiast standardowego budzika. Jakie nietypowe sposoby wymyślono jeszcze na poranne trudności ze wstawaniem? 1. Wstań i zrób kilka kroków –budzik na telefon fot. Aplikacja Walk Me Up! jest idealnym rozwiązaniem dla tych, którzy przez sen sięgają po telefon i intuicyjnie wyłączają budzik. Z nią wyciszenie alarmu nie będzie takie proste, gdyż posiada algorytmy wykrywające drżenie urządzenia. Nastawiając budzik, po za wyborem godziny pobudki, drzemki i dźwięku, ustawiamy także intensywność i liczbę kroków, którą będziemy musieli wykonać, aby wyłączyć budzik. Zatem alarm nie przestanie dzwonić dopóki nie wstaniemy z łóżka. Pobierz na iOS Pobierz na Android 2. Intuicyjne ruchy – aplikacja budzik fot. Wake Alarm Clock to budzik, który reaguje na intuicyjne ruchy: klepnięcie, odwrócenie i potrząśnięcie telefonem. Tylko te trzy gesty powodują wyłączenie alarmu. Wybór dogodnej opcji należy do użytkownika. Ponadto można wybrać także 1 z 12 dźwięków, które obudzą nas ze snu. Wake Alarm for iPhone from Tiny Hearts on Vimeo. Pobierz na iOS 3. Poranna łamigłówka fot. Budzik Puzzle to aplikacja stworzona przez programistów z Wrocławia, która zadba o to, by nasz mózg zaczął intensywnie pracować od początku dnia. Aby wyłączyć alarm należy rozwiązać losową łamigłówkę (zadanie matematyczne, odwracanie kart, przepisywanie kodu lub zapamiętywanie), przyłożyć telefon do taga NFC lub kodu QR. Mamy do wyboru trzy poziomy trudności zadań oraz trzy dźwięki alarmu. Można ustawić także limit drzemek. Dostępna jest także opcja sprawdzająca, czy wstaliśmy po 5 minutach od wyłączenia budzika, dostajemy powiadomienie. Jeśli na nie nie odpowiemy, alarm zadzwoni ponownie. Pobierz na Android 4. Zagraj na dzień dobry fot. Alarm ustawiony za pomocą aplikacji Game Up Alarm Clock wyłączy się po zagraniu w grę – kółko i krzyżyk lub Yank It! Ustawienie alarmu jest bardzo proste – wystarczy pociągnąć pasek z godziną do góry i wybrać odpowiednią godzinę. Krótka rozgrywka pobudzi nasze szare komórki i nie pozwoli zasnąć ponownie. Pobierz na iOS 5. Razem raźniej – budzik na telefon fot. Tiger Budzik to swego rodzaju “budzik społecznościowy”. Poza możliwością wyboru dzwonka z szerokiej gamy zwierzęcych odgłosów oraz tapety z pazurem, po ustawieniu godziny alarmu wyświetlana jest liczba osób, która nastawiła budzik na tę samą godzinę. Jest to podparte myślą, że “Dobrze jest wiedzieć, że nie obudzisz się sam”. Możliwe jest także wybranie opcji gry lub potrząsania telefonem jako wyłącznik pobudki. Pobierz na iOS Pobierz na Android 6. Zamelduj gdzie jesteś fot. Aplikacja Alarmy (Sleep if U Can) ekspresowo zmusza do wstania z łóżka. Aby wyłączyć budzik, należy zrobić zdjęcie np. umywalki podczas porannej toalety, biurka czy drzwi wyjściowych. Rejestracja przedmiotów czy miejsc oddalonych od łóżka wyciszy alarm. Możliwe jest także wybranie opcji potrząsania telefonem lub rozwiązania zagadki matematycznej. Pobierz na iOS Pobierz na Android 7. Czynniki pogodowe fot. Budzik Genius Alarm – Weather Smart Alarm pozwala uzależnić czas pobudki od.. warunków pogodowych. Możemy wybrać inną godzinę w przypadku słonecznego, deszczowego, pochmurnego, śnieżnego, mglistego lub wietrznego poranka. Funkcja ta może być bardzo przydatna dla zmotoryzowanych lub przebywających na wakacjach. Mogą oni wstać wcześniej w przypadku mgły i złych warunków na drodze lub spać dłużej, gdy nad plażą roztaczają się ciemne chmury. Wszystkie aplikacje w podstawowych wersjach są bezpłatne. W większości z nich możliwa jest opcja PRO, która wymaga uiszczenia dodatkowej opłaty. Dzięki tym budzikom skończą się poranne problemy z pobudką, a wstawanie z łóżka będzie prostsze niż kiedykolwiek. Rozwiązanie łamigłówki, mini gra, potrząsanie telefonem czy zrobienie zdjęcia zmuszą nas do szybkiego opuszczenia łóżka. Mały wysiłek intelektualny lub fizyczny zniweluje wizję drzemki i szybko postawi nas na nogi. Bądź na bieżąco! Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.
Kiedy pojawia się temat wczesnego wstawania, wszyscy lubimy dzielić się na nocne sowy i ranne ptaszki. Zakładamy, że los z góry przyporządkował nas do określonego typu zachowań i nie jesteśmy w stanic nic z tym zrobić. To dość wygodne, być może nawet jest w tym trochę racji, ale ja lubię myśleć, że nasze przyzwyczajenia nie są niezmienne i wprowadzając do swojej codzienności pewne schematy, jesteśmy w stanie udoskonalić nasz proces wstawania. Wkraczając w dorosłość, niemal nigdy nie kładłam się spać przed północą. Zdarzało mi się nawet zalegać przed komputerem do wczesnych godzin porannych, po to by potem obudzić się koło południa i spędzić resztę dnia w stanie pewnego rodzaju otępienia. Próbowałam tłumaczyć wszystkim (choć tak naprawdę to chyba głównie sobie), że wolę realizować obowiązki w nocy, bo mam wtedy ciszę i spokój. Kompletnie pomijałam fakt, że nie mogłam wtedy do nikogo napisać, czy zadzwonić, gdy miałam jakieś pytanie. Odpadało również robienie czegokolwiek, co generowało hałas, bo przecież nie mogłam zapominać o domownikach, którzy smacznie spali. Z czasem coraz trudniej było zaprzeczyć stwierdzeniu, że produktywny dzień oznacza dla mnie rozpoczęcie go skoro świt. Nie mogłam nie zauważyć, że moje dni są o wiele bardziej efektywne i naładowane energią, gdy przestawiam się na ten „poranny” tryb życia. Taka próba zmiany nawyków dla wielu osób nie jest łatwa, ale z pomocą dobrych praktyk na pewno jest możliwa. Nawet jeśli nie zrewolucjonizuje naszego trybu życia, może przynajmniej usprawnić sam moment pobudki. W tej chwili zaczynam każdy dzień między godziną 6 a 7 rano. Jestem już na tyle przyzwyczajona do takiego wstawania, że nie ustawiam budzika. Stało się to moim naturalnym cyklem dnia. W tym wpisie zebrałam elementy strategii, które pomogły mi w osiągnięciu tego stanu. Czuję, że będzie to jeden z tych naprawdę długich wpisów, ale mam nadzieję, że okaże się przydatny. Znajdź swój model Wiele poradników radzi sztywne określenie nie tylko pory pobudki, ale również pory zasypiania. Na przykład: jeśli kładziesz się spać po północy i wstajesz około 9, ustal, że kładziesz się o 22 i wstajesz o 6. No tak, brzmi pięknie i całkiem logicznie, tylko czy ktoś naprawdę sądzi, że osoba, która chodzi spać po północy, bez problemu zacznie zasypiać dwie godziny wcześniej? Prawdopodobnie jedynie zmarnuje te dwie godziny, gapiąc się w sufit. Dla mnie sens ma jedynie wstawanie o stałej porze. Porę zasypiania warto zostawić naturalnemu rytmowi i kłaść się dopiero, gdy jesteśmy naprawdę zmęczeni – szczególnie na początku zmagań z wczesnym wstawaniem. Nawet jeśli w jedną noc się nie wyśpimy, to następnego dnia będziemy bardziej senni i automatycznie położymy się wcześniej. Gdy nasz organizm będzie już wiedział, że niezależnie od wszystkiego czeka nas pobudka o konkretnej porze, z czasem i tak utrwali się w nas naturalna, w miarę stała pora zmęczenia. Nie odpuszczaj w weekendy Weekend to idealna pora, by powiedzieć sobie: „Okej, wstawanie szło mi tak dobrze przez cały tydzień, że nic się nie stanie, gdy teraz trochę odpuszczę”. Czasem faktycznie jest to potrzebne, ale kiedy zaczynamy wyrabiać sobie odpowiednie nawyki i odpuszczamy w weekendy, z góry skazujemy się na niepowodzenie. Nie ma zmiłuj, tu potrzeba stworzenia rutyny i nie ma innego sposobu, niż powtarzanie wszystkiego absolutnie każdego dnia. Uwolnij się od technologii przed snem Trudno oczekiwać, że przewijając Pinteresta do 2 w nocy, obudzimy się pełni energii o 6 rano, a jednak wielu z nas wpada w tę pułapkę. Bierzemy do ręki telefon lub tablet, by coś pooglądać zanim zrobimy się bardziej senni, ale im dłużej przeglądamy, tym mniej chce nam się spać i wpadamy w takie błędne koło. Okazuje się, że nie bez powodu. Badania dowiodły, że wystawianie się przed snem na sztuczne, niebieskie światło, które emitują nasze urządzenia, podnosi czujność i tłumi wydzielanie melatoniny, a tym samym utrudnia zasypianie. Najlepszą opcją byłoby wyeliminowanie technologii na pół godziny przed snem, ale wszyscy wiemy, jak trudno wdrożyć tę zasadę. Warto jednak zastosować przynajmniej jakieś półśrodki. Jakiś czas temu, we wpisie o sposobach na przyjemniejsze korzystanie z komputera polecałam kilka programów i aplikacji, które pomogą lepiej kontrolować podświetlenie urządzeń. Polecam zajrzeć. Nie zalegaj w łóżku Jedyna myśl, z którą się budzimy, powinna brzmieć: „Wstaję, pora zmierzyć się z zadaniami!”. Warto wyrobić sobie umiejętność odsuwania wszystkich innych refleksji, które przychodzą do głowy zaraz po przebudzeniu. Kiedy się budzę, doskonale wiem, że jeśli pozwolę na gonitwę myśli, błyskawicznie przekonam samą siebie mocnymi i bardzo logicznymi argumentami, że właściwie nic się nie stanie, gdy pozostanę w łóżku jeszcze chwilę. Wymyślę tuzin korzyści i usprawiedliwień, zasnę na kolejną godzinę, albo będę się wylegiwać, a później zaleją mnie wyrzuty sumienia. Warto ćwiczyć nawyk natychmiastowego wstawania. Według mnie to właśnie o tę czynność rozbijają się wszelkie próby zmiany trybu życia. Nie potrzeba tu ustawiania kilku budzików, magicznych metod, badań poświęconym sowom, rannym ptaszków, potrzeba jedynie odrobiny samodyscypliny. Nauka wstawania z łóżka może wydawać się trochę dziwna, ale jeśli będziemy robić to odpowiednio długo, na pewno przyniesie efekty. Trzeba również uświadomić sobie, że decydując się na natychmiastowe wstawanie, nie odbieramy sobie pewnej przyjemnej części dnia (a wiele osób właśnie tak to postrzega). Zrywanie się z łóżka nie oznacza, że w tej samej chwili musimy zająć się mailami, obowiązkami, telefonami. Przeciwnie. Można stworzyć sobie o wiele przyjemniejszą rutynę pozałóżkową – o swojej pisałam we wpisie Jak dobrze zacząć dzień, by spędzić go produktywnie? Zapomnij o funkcji drzemki Punkt powiązany dość mocno z poprzednim akapitem. Drzemka to paskudny rozleniwiacz, który zabija całą wypracowaną przez nas samodyscyplinę. Nie ma absolutnie nic wspólnego z wdrażaniem dobrych nawyków, wręcz przeciwnie – przynosi same negatywne skutki. Od pierwszych chwil zmienia nasze nastawienie na: „Nie chce mi się. Chcę odwlec obowiązki w czasie”, a dodatkowo sprawia, że jesteśmy jeszcze bardziej senni i zamroczeni. Stąd już tylko krok do rozpoczęcia słabego dnia. Co nam daje to dodatkowe 10 czy 15 minut? Czy nie lepiej od razu nastawić budzik na godzinę oznaczającą dla nas nieodwoływalną konieczność wstania? Zaplanuj kolejny dzień i nastaw się pozytywnie O wiele trudniej jest wyrwać się z łóżka, kiedy myślimy tylko o tym, jak wiele mamy na głowie, jak trudno będzie nam to ogarnąć i jak wiele czasu zajmie nam rozprawienie się z tym wszystkim. A kiedy w dodatku budzimy się z nastawieniem: „O nie, znowu to samo, tak mi się nie chce”, już od samego rana nakręcamy spiralę negatywnego myślenia i zaczynamy kojarzyć początek dnia z istną katorgą. A gdyby tak podejść do tego inaczej? Zaplanować strój na następny dzień i przygotować drugie śniadanie, jeśli pracujemy na etacie. Rozpisać zadania do wykonania i stworzyć harmonogram, który pozwoli nam rozprawić się z jak największą ilością obowiązków, gdy pracujemy w domu. Wychodzenie z łóżka jest o wiele łatwiejsze, kiedy wiemy, że mamy jakiś plan i nad wszystkim panujemy. Wtedy również o wiele łatwiej wykrzeszemy z siebie pozytywne nastawienie. Stwórz rutynę Możemy próbować wdrożyć nawet najlepsze metody, modele, schematy, ale kiedy nie będziemy ich pielęgnować i regularnie przestrzegać, łatwiej będzie po prostu stwierdzić: „Jestem sową i nic na to nie poradzę”. Dobre nawyki nie pojawiają się po wypowiedzeniu magicznego zaklęcia, trzeba poświęcić sporo czasu, by znaleźć rozwiązanie dopasowane do własnych potrzeb i sprawić, by stało się częścią naszego życia. Dobrym pomysłem może być stworzenie schematu, według którego przebiegają nasze poranki. Na przykład: budzę się, natychmiast wstaję z łóżka, idę do łazienki, biorę prysznic, jem śniadanie itd. Z czasem zaczynamy to wszystko robić bez zastanowienia. Warto dorzucić do tych czynności coś przyjemnego, co będzie sprawiało, że chętniej będziemy zrywać się z łóżka – pyszną kawę z ekspresu lub starannie przygotowane śniadanie. Budziki, które warto wypróbować:[separator type=”thin”] Alarmy. Sleep If U Can (iOS – płatny, Android – darmowy) Ten budzik ma kilka trybów, ale zdecydowanie najciekawszym jest tryb fotografowania. Najpierw rejestrujemy wybrane przedmioty w różnych częściach mieszkania: umywalkę, toaletę, czajnik. Potem, by wyłączyć alarm, musimy zrobić zdjęcie wybranej rzeczy. Świetna opcja dla osób, które mają problem z zaleganiem pod kołdrą. Sleep Cycle (iOS – darmowy, Android – płatny) Aplikacja, która śledzi cykl naszego snu. Ustawiamy najpóźniejszą godzinę, o której możemy wstać, a budzik, wyłapując nasze ruchy, włącza się w momencie, gdy jesteśmy w fazie lekkiego snu. Dzięki temu łatwiej jest nam się wybudzić. Niestety, sprawdzi się jedynie, gdy śpimy sami, ponieważ ruchy innej osoby mogą uniemożliwiać zbieranie danych. Wake N Shake (iOS – płatny) i Shake-it Alarm (Android – darmowy) Dwie aplikacje, które wyłączają alarm, gdy energicznie potrząsamy telefonem. Opcja dość ryzykowna dla osób, którym często coś leci z rąk (czyli między innymi dla mnie), ale nie mam wątpliwości, że potrafi rozbudzić. Ten drugi budzik ma również trochę dziwny, choć być może skuteczny tryb wyłączania… krzykiem. I Can’t Wake Up! (Android – darmowy) Budzik, który daje wiele możliwości dopasowania do własnych preferencji. Mamy tu między innymi tryb wyłączania budzika po rozwiązaniu zadania matematycznego, po zagraniu w Memory, po powtórzeniu zdania, po zeskanowaniu kodu QR umieszczonego w kuchni lub w łazience, po połączeniu słów w pary. Całkiem sporo możliwości. Dzisiejsza pogoda ani trochę nie zgrała się z moim wpisem – nastraja jedynie do drzemki, ale mimo wszystko mam nadzieję, że rady okażą się przydatne i pomogą wprowadzić dobre zmiany do Waszych poranków. Miłego dnia!
Są różne sposoby, aby nie zaspać do pracy. Jedni ustawiają dziesięć budzików, inni wykorzystują mamę by ich zbudziła, a jeszcze inni używają do tego aplikacji pokroju Sleep As An Android. To ostatnie rozwiązanie jest stosowane także przeze mnie. Pomimo tego, że aplikacja ta jest naprawdę świetna, cz... Są różne sposoby, aby nie zaspać do pracy. Jedni ustawiają dziesięć budzików, inni wykorzystują mamę by ich zbudziła, a jeszcze inni używają do tego aplikacji pokroju Sleep As An Android. To ostatnie rozwiązanie jest stosowane także przeze mnie. Pomimo tego, że aplikacja ta jest naprawdę świetna, czasem zdarzają mi się problemy ze wczesnym wstawaniem. W końcu każdemu zdarza się nie usłyszeć budzika ;). Aplikacja Wake‘n’Shake jest rozwiązaniem dla ludzi, którzy nie tylko mają problemy ze wczesnym wstawaniem, ale także lubią rywalizować ze swoimi znajomymi. Wake`n`Shake to na pozór zwykły budzik. Tego typu aplikacji w Play Markecie i App Store znajdziemy wiele. Zaczynając od tych zwykłych dzwoniących budzików, a kończąc na bardziej rozbudowanych, które wymagają od śpiocha rozwiązania zadania matematycznego lub poszukania danej postaci na obrazku, by wyłączyć wkurzający alarm. Ta aplikacja spełnia dokładnie taką samą funkcję, jednak jej idea opiera się na bardzo ciekawym pomyśle. Jak sama nazwa wskazuje, by wyłączyć budzik użytkownik musi potrząsać telefonem przez określony czas. Pomaga mu w tym wyświetlający się w tym czasie licznik. Oczywiście nie jest to nic nowego, bo podobną, jeśli nie taką samą funkcję ma np. Darmowy Budzik Xtreme. Jednak w aplikacji Wake`n`Shake nie znajdziemy klawisza drzemka!. Po prostu po obudzeniu musimy potrząsać telefonem tak długo, aż alarm da nam spokój i uwierzcie, w odróżnieniu od innych aplikacji nie jest to proste. W większości „budzikowych” aplikacji, wykorzystujących opcję potrząsania do wyłączenia alarmu akcelerometr w telefonie sprawdza jedynie czy telefon się porusza. W przypadku aplikacji WnS, twórcy zastosowali pewne progi prędkości poruszania się telefonu. Oznacza to tyle, że aby wyłączyć budzik musimy potrząsać nim ruchem jednostajnie przyspieszonym, przekraczając kolejne progi prędkości. Tyle teorii, a w praktyce wygląda to tak, że musimy coraz szybciej machać ręką z telefonem, by wyłączyć budzik. Oczywiście istnieją inne sposoby, takie jak np. zabicie procesu, jednak jeżeli bardzo chcemy wstać to raczej tego nie zrobimy. Dodatkowo, użytkownik, który chodź na moment zwolni ruchy ręką zostanie ukarany przez aplikację – budzik będzie grał głośniej, a do tego zostanie podniesiona granica prędkości „machania”, którą trzeba osiągnąć, by go wyłączyć. Taka była podstawowa wersja tego budzika, która pojawiła się w App Storze w sierpniu bieżącego roku. Kilka dni temu doczekała się ona aktualizacji, które wprowadzają tę aplikację na wyższy poziom budzenia. Do tej pory wydawało mi się, że rywalizacja towarzyszy już większości znanych mi czynności. Rywalizujemy w pracy, w szkole, podczas gier, to normalka. Ale nigdy nie pomyślałbym, że rywalizacja może pomóc w porannym wstawaniu! Dodatkowo, element rywalizacji został wzbogacony o grywalizację i tym sposobem WnS jest pierwszym social-budzikiem. Tak, aplikację możemy spiąć z naszym kontem Facebookowym, a dzięki temu zobaczymy, który z naszych znajomych korzysta z tej aplikacji i komu możemy rzucić wyzwanie we wczesnym wstawaniu. Generalnie, zasada działania jest prosta, im szybciej wyłączymy budzik poprzez potrząsanie, tym więcej punktów zdobywamy, a dzięki punktom pniemy się w klasyfikacji generalnej. Dodatkowo wiemy, kto o której wstał. To w sumie dosyć ciekawa informacja, gdyż czasem muszę zatelefonować do kogoś jak najwcześniej, a głupio mi jak tę osobę obudzę. Dzięki tej aplikacji będę mógł spokojnie dzwonić. Cała zabawa we wczesne wstawanie z WnS została wzbogacona o możliwość zdobywania odznak i jest ich aż 50. Prawdopodobnie w przyszłości pojawi się ich więcej. Tak, by użytkownikom cała zabawa się nie znudziła. Czy to się sprawdzi? Myślę, że tak. Znając rasę ludzką i potrzebę rywalizacji jestem tego prawie pewien. Dodatkowo, nigdy nie spotkałem się z tak ciekawym zastosowaniem akcelerometru. Pomysł jest przemyślany, a twórcy prawdopodobnie sami mieli problemy ze wczesnym wstawaniem. Plusem tego rozwiązania jest samo potrząsanie telefonem. Generalnie, poprzez energiczne potrząsanie telefonem mamy szansę szybko doprowadzić umysł i ciało do całkowitego obudzenia, poprzez przyspieszenie krążenia w naszym organizmie i dostarczeniu większej ilości tlenu do mózgu. Teoretycznie, po takim budzeniu nie potrzebujemy już porannej kawy, ale kto potrafi sobie odmówić tego pysznego płynu? Aktualnie aplikacja dostępna jest na dwie najpopularniejsze platformy czyli iOS i Android. Z racji wprowadzenia nowych funkcjonalności, aplikacja została przeceniona o połowę i aktualnie kosztuje jedynie 99 centów. Uważam, że warto wydać te pieniądze, by zapewnić sobie nie tylko pewne i szybkie pobudki, ale by dokopać znajomym i wspiąć się na szczyt rankingu ;) Ps. Dzięki tej aplikacji można też porządnie wyrobić sobie biceps, if u know what i mean ;)
Otrzymaliśmy tę poradę od naszego czytelnika Rafała Kraika z Nowy rok szkolny. Dla niektórych – zajęcia na uniwersytecie. Niestety wylegujemy się w łóżku do momentu aż… zgłodniejemy. Pora znowu zacząć używać budzika. A idzie jesień, potem zima i coraz mniej przyjemne będzie wstawanie. Wprawdzie nie znam lifehacka, który pozwoli nam wydłużyć poranki, ale wiem, że jeśli jest do zrobienia coś niemiłego, to warto zrobić to szybko i nie przeciągać niemiłej sytuacji. Nie wierzysz? Wyobraź sobie dentystę, który powolutku wyrywa zęba. Straszne. Ten lifehack opowie o tym jak bez ociągania wstawać tuż po usłyszeniu budzika. (Foto: eflon) Jeśli kładąc się spać szukasz miejsca w pobliżu twojego łóżka, aby położyć tam komórkę z ustawionym budzikiem (a może nawet wkładasz ją do papcia ☺), to popełniasz błąd. Rano budzik zadzwoni, wyłączysz go i pomyślisz „jeszcze 5 minut”. Ta scena lubi się powtarzać, więc jeśli nie zaśniesz, to wstaniesz przynajmniej z 15 minutowym opóźnieniem. Zrób więc odwrotnie. Połóż telefon w innym pokoju lub po prostu z dala od łóżka. Przy okazji nocna pora to dobry moment na naładowanie akumulatorka telefonu. Kiedy rano usłyszysz znienawidzony dźwięk budzika, nie będzie innego wyjścia, jak po prostu prędko wstać i go wyłączyć. Gdy znajdziesz się już na nogach, o wiele łatwiej będzie zdecydować się na kolejny krok porannego rytuału i prawdopodobnie nie trafisz już na kolejne 5 minut do łóżka. Punktualne wstawanie pozwoli ci z czasem dojść do wniosku, że może wystarczyłoby ustawiać budzik na 15 minut później. Jeśli noc wykorzystasz na ładowanie telefonu, to dodatkowo rzadziej doświadczysz awarii komórki z powodu pustego akumulatora.
budzik dla osób z problemem ze wstawaniem